Reklamy, które nie pojawiły się na Super Bowl

doritos-puppy-dads-hed-2015

Dzisiejszy wpis dedykuję wszystkim tym, którzy mają już dość gadania o tegorocznych reklamach Super Bowl. Poznajcie ich zdecydowane przeciwieństwo…

Wyemitowaną przez stację NBC niedzielną transmisję Super Bowl XLIX obejrzało w USA ok. 115 mln widzów. Według szacunków Super Bowl przynosi amerykańskiej gospodarce do 13 mld dol. przychodu. A za jeden 30-sekundowy spot reklamodawcy musieli zapłacić ok. 4,5 mln dol. Dla Amerykanów Super Bowl to wielkie święto sportu, choć nie mniej istotna jest otoczka marketingowa. Oczywiście dla Europejczyków to właśnie ta druga sfera jest ważniejsza. Nie będę ukrywać, że zdecydowanie należę do tej drugiej grupy. Muszę się również przyznać, że w tym roku niezbyt specjalnie śledziłam poczynania reklamodawców podczas Super Bowl (mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone). Trochę nudzi mnie już ten temat, a same reklamy wydają mi się dość przewidywalne. Może tylko ze względu na ich cenę wszyscy się nimi interesują?

Nie będę publikować kolejnego zestawienia najlepszych reklam Super Bowl, przedstawię wam zupełnie coś innego…

Podczas Super Bowl można było zauważyć dwa dominujące tematy reklam: słodkie szczeniaki i niesamowici ojcowie. Wykorzystując ten trend producent amerykańskich nachosów, marka Doritos postanowiła połączyć te dwie koncepcje w jedną reklamę, którą wyemitowali w niedzielę nie za 4 mln dol., ale za darmo na Twitterze @Doritos. Prawdziwy Real Time Marketing.

Teoretycznie łezka w oku powinna się zakręcić na widok tak wzruszającej sceny… Jednak nie tym razem. Zobaczcie sami:

Brnąc dalej w tą szaloną koncepcję marka Doritos postanowiła opublikować na Twitterze jeszcze dwie zabawne reklamy: 1. #DoritosSecret, czyli aniołki Victoria’s Secret w nieco innym wydaniu:

2. Niewidzialność według Doritos, inspiracja – reklama marki Nationwide.


Pozdrawiam,
PR-owiec

Może Ci się również spodoba