Public relations? Zmieńmy temat…

PR-owiec

Czy naprawdę trudno jest zrozumieć PR-owca? A może nikt nie daje mu możliwości, aby go zrozumieć? Dlaczego PR-owcy mają tak trudno w dzisiejszych czasach? Podejrzewam, że wina leży po stronie EKSPERTÓW.

Pamiętam jak kiedyś wysłałam CV do niewielkiej firmy na stanowisko: specjalista ds. marketingu. Właściciel tej firmy oddzwonił do mnie z kilkoma pytaniami, w tym o studia (studiowałam wtedy PR we Wrocławiu). Z przekonaniem powiedział – PR-owiec? To przecież zajmuje się polityką… Zdziwiona odpowiedziałam – Nie do końca… Całe szczęście, że popisał się wtedy przede mną wiedzą, bo kto wie czym zajmowałabym się, jako marketingowiec w jego firmie? Pewnie jak w wielu przypadkach sprzedażą i przygotowywaniem ofert handlowych. Ale to nie pierwszy taki przypadek.

Znajoma kiedyś poszła na rozmowę kwalifikacyjną odnośnie pracy w dziale marketingu. Jak się później okazało chodziło o pracę handlowca, a osoby rekrutujące przyznały, że specjalnie stworzyły mylącą ofertę, ponieważ chciały w ten sposób wzbudzić większe zainteresowanie u osób szukających pracy. Co się oczywiście im udało, chętnych było mnóstwo. Ale nie wiem, czy można takiej firmie ufać, jeśli już na wstępie kłamie pracownika. Nie o tym jednak będziemy tu rozmawiać.

Dziś chciałabym poruszyć problem niewiedzy na temat PR.

PR-owcy często narażeni są na nieprzyjemne spotkania z EKSPERTAMI. Sprawa jest o tyle poważna, gdyż niewiedza na temat public relations nie zanika, a wręcz przeciwnie się rozprzestrzenia… Biedni PR-owcy nadal zmuszani są odpowiadać na tego typu pytania:

-Więc, nie wkurzają Cię te reklamy w telewizji?

lub

-To powiedz, ilu polityków trzymasz w garści?

Kiedy zniesmaczony PR-owiec odpowiada, że nie obchodzą go reklamy i nie pamięta, kiedy ostatnio włączył telewizor, a o polityce wie tyle, co przeciętny Kowalski – zawsze spotyka się z tym dziwnym, pustym wzrokiem i pytaniem – To, czym się zajmujesz?

Próbując odpowiedzieć na to pytanie PR-owcowi zazwyczaj przychodzą do głowy definicje ze studiów, które niewiele mogą w tym przypadku pomóc. Dlatego często się ucieka do jednego sprawdzonego sposobu, aby uniknąć odpowiedzi – zmienia temat. O pogodzie zawsze można porozmawiać. I tak niewiedza na temat PR zatacza krąg. Z którego chyba nigdy się nie uwolni.

Sama się często irytuję, gdy mam wytłumaczyć, czym się zajmuję. I nie jest to spowodowane tym, że nie wiem, co odpowiedzieć, ale raczej faktem, że po wypowiedzeniu słów – PR, rozmówca nadal nie wie, o czym mówię.

Wszechobecny brak wiedzy na temat public relations i rozróżnienia go od reklamy, lobbingu lub innych dyscyplin marketingowych, jest niepokojący. Przez to nie dość, że zawód ten traci na znaczeniu, to większość osób decyzyjnych nie ma pojęcia, jak wieloaspektowy i efektywny jest public relations.

Dla mnie reklama używana jest do tworzenia świadomości, a PR stosowany jest do zwiększenia wiarygodności. Nie da się ukryć, że PR przewyższa reklamę, jako bardziej wiarygodne źródło informacji dla większości konsumentów. Potwierdzają to badania. Obok marketingu szeptanego, który opiera się na przekazaniu informacji „z ust do ust”, informacja prasowa (nie tekst sponsorowany) wsparta komentarzem redakcyjnym jest bardziej wiarygodna i ma większe znaczenie dla odbiorców niż reklama. Nie trudno zrozumieć dlaczego. Public relations w odróżnieniu od reklamy zazwyczaj przedstawia pewien problem i jego rozwiązanie np. otyłość u dzieci.

Niestety, sama branża nadal nie potrafi zadbać o swój PR. No tak, szewc bez butów chodzi, ale w tym przypadku przynajmniej wszyscy wiedzą, czym się zajmuje…

Tak więc, przy następnej przerwie na reklamę lub w trakcie wiadomości, nie zaczepiajcie PR-owca i nie pytajcie go – co myśli o tym lub o tamtym. Ale jeśli chcecie zrozumieć najbardziej skuteczny i wiarygodny sposób dotarcia do grupy docelowej, postawcie PR-owcowi drinka i porozmawiajcie z nim. Przynajmniej na to zasługuje po tylu latach niezrozumienia…

Może Ci się również spodoba