Public relations to prawdziwy cyrk!

Public relations to cyrk

Co ma wspólnego PR-owiec z cyrkiem? Okazuje się, że zdecydowanie zbyt wiele…

Pamiętacie definicję, czym jest public relations wg Krystyny Wojcik? Dla przypomnienia zacytuję ją raz jeszcze:

„Załóżmy, że do miasta przyjeżdża CYRK, a ty pragniesz, aby ludzie się o tym dowiedzieli: REKLAMA – wywieszenie plakatu oznajmującego, że do miasta przyjechał cyrk. PROMOCJA – wywieszenie plakatu na słoniu i paradowanie z nim środkiem miasta. PUBLICITY – gdy słoń z plakatem podepcze ozdobny ogródek burmistrza, a gazeta o tym doniesie. PUBLIC RELATIONS – gdy potrafisz sprawić, by burmistrz uśmiał się z incydentu i uczestniczył w paradzie cyrkowej, nie czując urazy.”

Niestety, muszę stwierdzić, że Krystyna Wojcik nieco się myliła. Odkryłam inną definicję, która również na przykładzie cyrku przedstawia, co to jest public relations i czym się tak naprawdę zajmuje:

„When the circus comes to town they have a parade down main street. That’s publicity. Behind the elephants are the guys with the brooms and barrels. That’s public relations.” – Dan Acree

Postaram się teraz wytłumaczyć głębie powyższej definicji i spróbuję wyjaśnić, dlaczego możemy w niej odnaleźć wszystko to czym jest PR.

Nie da się ukryć, że to właśnie PR-owiec zawsze pozostaje w cieniu głównego bohatera/klienta (w powyższej definicji – słonia), podąża za nim i pilnują każdego jego kroku. To właśnie człowiek od PR dba, aby wszyscy usłyszeli i zwrócili uwagę na głównego bohatera – robi tak zwany szum (czyli uderza w bębenek). Ale co najważniejsze, gdy bohater przedstawienia/klient narobi… „problemów” albo pozostawi PR-owca z niezłym „bałaganem” – to właśnie on będzie musiał podwinąć rękawy i posprzątać ten syf. Jak to mówią – „gówniana robota” 😉

Pozostawiam Was z tym mało poważnym, ale zabawnym przesłaniem.

Pozdrawiam

PR-owiec

Może Ci się również spodoba