Przestań sprzedawać i zacznij mówić prawdę!

Przestań sprzedawać i zacznij mówić prawdę!

Tak jak w związku, tak i dla twoich klientów liczą się przede wszystkim czyny nie słowa…

Jeszcze kilka lat temu o swojej działalności, firmie, marce mogliśmy mówić tylko w superlatywach, tworząc wokół tego swoistą bankę mydlaną. Byliśmy wręcz zachęcani do tego, aby myśleć tylko pozytywnie. I w pewnym stopniu wierzyliśmy we wszystko, co nam powiedziano, a przynajmniej staraliśmy się w to uwierzyć. Jako klienci chcieliśmy słyszeć tylko fascynujące historie, jako marketingowcy, bez względu na wszystko, musieliśmy je tworzyć.

Dziś sytuacja wygląda nieco inaczej. Dziś paradoksalnie z chęcią mówimy o błędach. Marki chcą pokazać swoją ludzką twarz. Kiedyś było to nie do pomyślenia, że firma będzie mówić o swoich  problemach, niepewnościach i słabościach, a następnie będzie oczekiwać, że klienci jej zaufają. To było zbyt szalone. Obecnie kreowanie nieskazitelnego wizerunku jest już nudne i sztampowe. Kto  jeszcze to robi?

Uwielbiamy czytać o ludziach, którzy po trudnych początkach odnieśli ogromny sukces w biznesie. O wiele bardziej inspirują nas do działania osoby, które startowały z pułapu przeciętnego człowieka, a nie te, które miały łatwiej. Dlaczego? Bo takie osoby są dla nas bardziej autentyczne i po prostu motywują nas do pracy. „Skoro innym się udało to mi również” – to banalne stwierdzenie, ale się sprawdza. Ludzie obecnie płacą wiele tym, którzy mówią im, że są wyjątkowi…

Nie wierzymy już w doskonałe historie. Nie chcemy ich słuchać, dlatego marki, które nadal przedstawiają swój niesplamiony, perfekcyjny wizerunek zostaną poddane licznym próbą i ekstremalnej kontroli. Co to więc oznacza w praktyce? Oznacza to, że trzeba być zawsze przygotowanym do pisania i mówienia o sobie w sposób bardzo otwarty i uczciwy. Tylko tyle, a może aż tyle?

Nie oznacza to, że już od jutra musimy zacząć mówić, jak wiele nasza marka, firma, szef musiał przejść, aby odnieść sukces. Nie! Zacznijmy od budowania niepodważalnej, trwałej opinii oraz od zdobycia zaufania. To nie jest coś, co zbudujemy w ciągu kilku dni. Może to potrwać rok, w wielu przypadkach może to trwać całe życie – i może zostać utracone w mgnieniu oka.

Przyznanie się do swojej wady, a następnie przekształcenie jej w zaletę – to bardzo skuteczny sposób dotarcia do umysłu potencjalnego klienta. Innymi słowy: jeśli nasza firma albo nasz produkt ma jakąś wadę, to przyznajmy się do niej i obróćmy ją w atut, bo dzięki temu klienci będą lepiej myśleć o tym produkcie lub o tej firmie. Nikt przecież nie zaneguje naszej wady. Jest ona z góry uznana za prawdziwe stwierdzenie. Gorzej mają ci, którzy ciągle stawiają się na piedestale, muszą oni bowiem wciąż udowadniać, że nie przez przypadek się na nim znajdują. Mają oni obowiązek  przekonywać klienta do tego, że coś jest dobre, muszą oni wciąż wymyślać nowe argument. Twierdzenia negatywne nie wymagają tyle zachodu…

Przykład?

► Avis zajmuje dopiero drugie miejsce w wynajmowaniu samochodów.
► VW model 1970 będzie brzydki  przez dłuższy okres.
► Joy. Najdroższe perfumy na świecie.
► Listerine. Smak, którego nie znosisz dwa razy dziennie.

Pamiętajmy jednak, aby ostrożnie i z dużą wprawą korzystać z możliwości przyznawania się do swoich błędów. Szczerość w reklamie może okazać się skuteczną bronią, jeśli będziemy jej rozsądnie używać. Celem szczerości nie jest przepraszanie, ale wskazanie korzyści, które przekonają klienta.

Szczerze polecam.

PR-owiec

Może Ci się również spodoba