Kto wymyślił PR?

Kto wymyślił PR?

Dziś cofniemy się do czasów, w których istniał public relations zanim ktokolwiek wymyślił określenie dla niego. Nie będą to czasy Gierka, lecz 200 lat p.n.e. Poznamy również pierwszych praktyków PR oraz odpowiem na pytanie, czy PR istniał od zawsze? Jeżeli jesteście głodni wiedzy – zapraszam.

Ciężko jednoznacznie określić początki dziejów public relations. Nie ułatwia to literatura przedmiotu, w której nie odnajdziemy jednoznacznej opinii, co do miejsca, czasu i przesłanek powstania PR. Z tego powodu my PR-owcy nie możemy świętować „X-lecie” PR… Zmuszeni jesteśmy na życie w tej nieświadomości, choć oczywiście świętować z tego powodu powinniśmy (a nawet nam wypada) każdego dnia.

Oczywiście jak to zazwyczaj bywa, zdania na temat historii PR są podzielone. Dla jednych public relations we współczesnej postaci wykształcił się zaledwie w XX w. Inni twierdzą, że to pod wpływem wydanej w 1923 r. książki Edwarda L. Bernaysa „Krystalizowanie opinii publicznej” narodził się profesjonalny public relations. Pojawiają się również głosy, że dziedzina PR sięga swoimi korzeniami przynajmniej starożytności.

Początki public relations

Na podstawie zebranych materiałów źródłowych i ich analizie możemy obecnie wyróżnić trzy koncepcje określające genezę public relations:

Pierwsza teoria: jej zwolennicy Albert Oeckl i Edward L. Bernays twierdzą, że public relations się narodził wtedy, gdy ludzie musieli zabiegać o zaufanie innych osób. Co sugeruje, że PR istniał już zanim ktokolwiek wymyślił określenie dla tej dziedziny.

Druga teoria: wskazuje, że public relations powstał podczas rewolucji przemysłowej XIX w., gdy nastąpiło kształtowanie polityczno-społecznego, pluralistyczno-demokratycznego systemu. To właśnie wtedy społeczeństwo doceniło systematyczną, świadomą i celową komunikację, czyli tak naprawdę PR. A przynajmniej tak twierdzili: Franz Ronnenberg i Carl Hundhausen.

Trzecia teoria: związana jest z pierwszymi PR-owcami – Edwardem L. Bernaysem i Ivy Lee, którzy stworzyli liczne metody komunikacji perswazyjnej, a także, którzy jako pierwsi stali się profesjonalnymi doradcami ds. public relations. To właśnie dzięki nim możemy być tymi, którzy obecnie jesteśmy. Dziękujemy Edward i Bernays – zasłużyliście na pomnik.

Co ciekawe, jeśli zaczniemy doszukiwać się istnienia PR w codziennym życiu zwykłego człowieka, to się cofniemy aż 200 lat p.n.e., do Mezopotamii. Wtedy też zapisywano na kamiennych tablicach, a nie jak obecnie na wallu Facebooka – informacje np. o sposobach zbierania zboża. Dzięki czemu wszyscy rolnicy mieli dostęp do wiedzy na temat najlepszej metody uprawy zboża, co wpływało na obfitość plonów, a w konsekwencji na potęgę państwa. Starożytni Grecy również zdawali sobie sprawę jak bardzo istotny dla ich kariery politycznej jest pozytywny rozgłos. Stąd tak popularny wówczas rozwój erystyki oraz retoryki, czyli sztuki prowadzenia sporów oraz przekonywania.

Idąc dalej natkniemy się na PR w starożytnym Rzymie. To właśnie tam po raz pierwszy władza wymyśliła sposób na stałą formę przekazywania informacji dla obywateli. Stworzyli, coś na wzór dzisiejszych gazet, którą nazwali „Acta Diurna”, tłumacząc – Wiadomości Dnia.

Później był jeszcze Juliusz Ceza, który jako mistrz perswazji z łatwością, gdy zbliżała się wojna w trakcie licznych wystąpień publicznych pozyskiwał poparcie społeczne. Oprócz tego wynalezienie w XV w. przez Gutenberga druku ułatwiło rozpowszechnianie idei, a rewolucja francuska spowodowała wykształcenie się nowej zbiorowości, bardziej świadomej i masowej, co było korzystne dla rozwoju dziedziny PR.

Świadome stosowanie public relations

Oczywiście, pomimo tego co napisałam nadal wielu naukowców nie zgadza się z twierdzeniem, że PR istniał od zawsze. Częściej rozważają oni opcję, że PR powstał pod wpływem amerykańskiej rewolucji przemysłowej w XIX w. Jeżeli przeczytaliście kiedyś jakąkolwiek książkę na temat PR, to z pewnością spotkaliście się z tą teorią. Związana jest ona z pewną ciekawą historią…

A mianowicie, rewolucja przemysłowa przyczyniła się na wzbogacenie możnowładców takich jak: John D. Rockefeller, William Vanderbilt i Henry Clay Frick, którzy są dzisiaj symbolem krwiożerczego kapitalizmu. Niestety nie przejmowali się oni zbytnio opinią społeczeństwa, która delikatnie mówiąc nie darzyła ich sympatią. Co więcej, na ich temat pojawiały się liczne negatywne artykuły prasowe, które ujawniały kulisy ich wyzysku czy nieuczciwych transakcji giełdowych. Lekceważeni pracownicy postanowili założyć związek zawodowy, ruchy robotnicze, socjalistyczne i komunistyczne. Na niekorzyść możnowładców i ich korporacji dynamiczny rozwój prasy przyczynił się na rozpowszechnienie negatywnych opinii na ich temat. Magnaci w końcu nie wytrzymali i przerwali swoje milczenie. Rozpoczęli od publicznego dementowania plotek i zarzutów. Aby skutecznie przekonać społeczeństwo do swoich racji stworzyli kilka reklam instytucjonalnych, które wymyślili ich doradcy i radcy prawni. Nie obyło się również bez przekupstw krytycznie nastawionych do nich dziennikarzy, a także późniejszej pomocy specjalistów od reklamy, agentów prasowych, którzy pisali apologetyczne artykuły o ich biznesie. Zabiegi nie okazały się na tyle skuteczne, aby przywrócić wcześniej nadszarpniętą opinię. Dlatego ostatecznie możnowładcy postanowili zadbać o dobre relacje i komunikację z opinią publiczną. Miała się ona opierać na prawdomówności i uczciwości. I tak dzięki tym poczynaniom pojawiła się koncepcja działań, którą zastosował pierwszy amerykański doradca do public relations Ivy Lee.

Pierwsi PR-owcy

Ivy Lee w 1898 r. był reporterem w „New York Jurnal”, dzięki tej pracy udało mu się zdobyć liczne kontakty w gronie biznesmenów i ekonomistów, co wpłynęło na jego dalszą działalność. Jego słynny pogląd brzmiał „Społeczeństwo należy informować”. Lee doskonale wiedział jak firma może skutecznie zwalczyć płynącą pod jej adresem krytykę. Jak twierdził nie powinna ona ulegać naciskom społeczeństwa, lecz zabiegać o jego zaufanie i pozytywną opinie. Co zaskakujące twierdził również, że nie powinna ona skrywać popełnianych błędów, ale otwarcie się do nich przyznać i o nich dyskutować. W 1914 r. zatrudnił go John D. Rockefeller jun., jak już wiemy nie cieszył się on sympatią społeczeństwa, dlatego chciał poprawić swój wizerunek. Lee wykorzystał więc fakt powiązań rodzinnych w firmie w publikacjach prasowych, w których przedstawił ją w normalnych sytuacjach, podczas codziennego życia, np. gdy świętowali urodziny lub gdy chodzili do kościoła. W ten sposób chciał złagodzić wizerunek rodzinny Rockefellera, która coraz częściej (a przynajmniej w artykułach) przypominała normalną amerykańską rodzinę, a nawet w późniejszych latach stała się wzorem hojności!

Pomimo późniejszej współpracy Lee z firmą Dye Trus, która popierała działania Adolfa Hitlera i przez którą nazwano go zdrajcą, uważany jest on w dalszym ciągu za człowieka, który przyczynił się do szczerości i otwartości w profesjonalnej dziedzinie, jaką dzięki niemu stał się public relations.

Oprócz niego była jeszcze jedna osoba, która  wywarła znaczący wpływ na rozwój public relations i w 1913 r. była pierwszą osobą od publicity, był to Edward L. Bernays – dziennikarz z Nowego Jorku, pracował dla „Dietetic and Hygienic Gazette” i „Medica Review of Reviews”. W 1913 r. był zatrudniony, jako agent prasowy przez artystów. Działał również w organizacji U.S Committee on Public Information, którą założył dla celów propagandowych prezydent Woodrow Wilson. Komitet przyczynił się do udoskonalenia oraz rozwoju technik public relations, natomiast Bernays dzięki tej działalności zdobył doświadczenie, które później wykorzystał, jako samodzielny doradca. Edward Bernays nie tylko był pionierek w zakresie praktyk PR, ale także w rozwoju jego teorii. W 1919 r., jako jedyny prowadził na Uniwersytecie Nowojorskim wykłady z działalności public relations.

Tak w około 1200 słowach przedstawia się historia PR. Moim zdaniem public relations istniał od zawsze tylko profesjonalną formę przyjął za sprawą rewolucji przemysłowej. Podsumowując mogę na zakończenie dodać, że PR był, jest i będzie nieodzownym elementem naszego życia. Niezależnie czy nam się to nam podoba, czy też nie.

Może Ci się również spodoba