„Du, du hast, du hast miś!” najlepszym hasłem?

Złota zasada PR-owca brzmi: tekst reklamowy nie zadziała przez treść, jaką zawiera, lecz przez formę, w jakiej będzie podany. Dlaczego więc hasło: „Du, du hast, du hast miś!” odniosło sukces?

Du, du hast, du hast miś!

Nowa kampania promocyjna agencji Leniva Studio, opracowana na zlecenie Goethe Institut jest mi szczególnie bliska. To właśnie od ich wcześniejszej kampanii: „Was ist das? Kapusta i kwas” zaczęłam prowadzić bloga. Był to pierwszy wpis, jaki na nim się pojawił. Dziś z przyjemnością wracam do nowej odsłony ich promocji.

Hasło reklamowe, to brzmi dumnie

Hasło reklamowe niestety często nie znajduje należytego mu miejsca na liście priorytetów, bywa również lekceważąco traktowane przez producentów reklamy. Przyznajcie, że sami spotkaliście się z tego typu podejściem: „Wymyśl mi szybko jakiś slogan reklamowy. Aha, nie zapomnij, żeby pasował do tego…” Z takim myśleniem z pewnością będzie pasował do tego i tamtego…

Jak wiadomo kampania odniesie sukces tylko wtedy, gdy będzie spójna oraz konsekwentnie prowadzona, zgodnie z przyjętą myślą przewodnią. Ta sama zasada tyczy się hasła promocyjnego, które ma za zadanie wytyczyć wspólną idee dla całej kampanii.

Odbiorca, do którego skierowany jest przekaz znacznie częściej utożsamia produkt właśnie z hasłem reklamowym niż z samą nazwą danego produktu. Jak widać to nie przypadkowe kilka słów, to sedno kampanii promocyjnej. Zdecydowanie na jego wymyślenie, powinniśmy poświęcić więcej niż 15 minut! Dlaczego więc w nowej promocji Goethe Institut, to właśnie grupie docelowej powierzono opracowanie tak ważnego elementu kampanii?

Klient zawsze wie lepiej

Na przełomie grudnia 2012 r. i stycznia 2013 r. Instytut Goethego w Warszawie ogłosił konkurs wśród fanów na Facebooku. Internauci mogli przysyłać hasła, które obecnie zostaną wykorzystane w kampanii instytutu. Nadesłane propozycje miały połączyć dwa odmienne języki, a przy tym zachować jasny i treściwy przekaz – zgodnie z ideą wcześniejszej kampanii, w której również w sposób humorystyczny wykorzystano polsko-niemieckie frazy. Obecnie powrócono do tego samego pomysłu, ale odmieniono nieco jego formułę, co jest moim zdaniem dobrym posunięciem.

Spośród autorów, którzy przesłali swoje propozycje haseł, wyłoniono zwycięzcę, którego pomysł ukaże się w nowej odsłonie kampanii. Wyróżniono również dwa inne hasła:

Du, du hast, du hast miś!

Du, du hast, du hast miś!

Po długich naradach (organizatorzy naprawdę mieli w czym wybierać) zostało wyłonione zwycięskie hasło: „Du, du hast, du hast MIŚ”.

Du, du hast, du hast miś!

Pojawi się ono na billboardach, wybranych autobusach w Warszawie oraz na kartkach pocztowych, wraz z dodatkowymi kreacjami przygotowanymi przez agencję leniva studio. W nagrodę jego autor otrzyma semestralny kurs w Goethe Institut.

Hasło jest zabawne, oryginalne i w pewnym sensie nawiązuje do produktu. Pomimo tego, że znajdują się w nim wyrazy obcojęzyczne, tekst jest zrozumiały dla przeciętnego odbiorcy. Fakt faktem, jest długie, ale z łatwością można je zapamiętać, ponieważ kojarzy się z znaną piosenką niemieckiej grupy Rammstein. I bez problemu odszukamy w nim podwójne znaczenie.

Uważam, że agencja Leniva Studio, która zorganizowała całą akcję, nie popełniła błędu, powierzając zadanie stworzenia hasła internautom. To doskonały i dość prosty sposób na poznanie preferencji estetycznych grupy docelowej, jej języka i sposobu myślenia. Czyli tak naprawdę wszystkiego, co potrzebujemy do zorganizowania kampanii. W ten sposób firma poznała odbiorcę i na przyszłość łatwiej będzie jej komunikować (w jego języku) to, co chce usłyszeć. Tak, aby chciał ją usłyszeć i żeby właściwie zrozumiał to, co chce mu powiedzieć. Proste? Genialnie proste.

Może Ci się również spodoba

  • Fajnie, że Pani o tym napisała. Pomysł, aby oddać społeczności internetowej „pałeczkę” był rzeczywiście dobry. Powstało kilkaset haseł – wybór najlepszego to był twardy orzech do zgryzienia. Ale „du hast miś” jest świetne i od razu kojarzy się z Rammstein, który w Polsce jest bardzo znanym zespołem.