Co inni myślą o PR-owcach i marketingowcach?

Co inni myślą o PR-owcach i marketingowcach

Dlaczego, gdy firma szuka oszczędności w pierwszej kolejności zagląda do kieszeni działu marketingu? Z jakiego powodu handlowcy nie lubią ludzi z marketingu? Czy praca w PR oznacza pracoholizm? Czy marketingowcy są bogami pomysłów? I czy w ogóle są oni potrzebni? Poznajcie prawdę na temat pracy w marketingu i PR.

Pracując już kilka lat jako specjalista od marketingu czy PR się przekonałam, że w branży „kreatywnej” prowadzona jest gra pozorów. Gra ta polega z jednej strony na traktowaniu marketingowców jako cudotwórców, ludzi od rzeczy niemożliwych, a z drugiej strony na ich dosłownym lekceważeniu. Sytuacja ta jest dość paradoksalna i dziwna, ale niestety często prawdziwa.

Dlaczego tak jest?

Ponieważ niestety w dalszym ciągu panuje błędne przekonanie na temat samej pracy marketingowców czy PR-owców, jak i ogólnie branży. Problem pojawia się już na etapie studiów, gdzie jako młodzi, chętni wiedzy przyszli spece sami kształtujemy nie do końca prawdziwy obraz na temat ludzi z branży, i to głównie na podstawie przykładów zaczerpniętych z USA. Niestety, realia nieco się różnią od idealnego profilu PR-owca z zachodu. Powiedzcie mi szczerze, w ilu firmach specjalista od PR podejmuje współpracę z kierownictwem najwyższego pionu i wspomaga proces podejmowania decyzji, a w ilu zajmuje się jedynie wysyłką informacji prasowych?

Gdy kończyłam studia o specjalizacji public relations myślałam, że zmienię świat, przewrócę do góry nogami podejście da marketingu i PR, przybliżę wszystkim i ułatwię zrozumienie czym zajmuje się PR-owiec. Nie ukrywam, że do tego celu powstał właśnie ten blog. Ale po kilku latach i mnie dopadła bezsilność. Raz i to dość niedawno, zdarzyło mi się zastanawiać, czy wybrałam właściwą drogę? Czy może warto z niej zawrócić? Na szczęście szybko stwierdziłam, że dla mnie ta droga jest jednokierunkowa. Bo czym innym miałabym się zajmować? Gdzie indziej realizowałbym się? Pracowałaby na pełnych obrotach i z oddaniem? Nie ukrywam, że nie zawsze jest łatwo, ale efekt uzyskuję zawsze ten sam – satysfakcję.

Dlaczego jednak w pewnym momencie dopadło mnie takie myślenie?

To proste, nadal oczekuję czegoś więcej od siebie, jak i od samej branży. I z pewnością nie ja pierwsza i ostatnia. Praca w marketingu czy PR to nadal jedno z najpopularniejszych miejsc kariery dla wielu wykwalifikowanych absolwentów. Jednym z powodów, dla którego tak wielu ludzi każdego roku ciągnie do branży marketingowej jest prestiż pracy dla największych i najbardziej rozpoznawalnych marek. Często jednak się okazuje, że presja jest zbyt ogromna, a praca (wbrew ogólnym przekonaniom) nie należy do najłatwiejszych. I wielu z nas nie wytrzymuje. Dla pocieszenia dodam, że są wśród nas inni, którzy mają gorzej… Są przecież takie osoby, które w nadziei na karierę odpowiadają na ogłoszenie o pracę pt. „Przyjmę specjalistę ds. marketingu” i trafiają do firmy, gdzie zajmują się handlem. Pojęcie czym powinien zajmować się PR-owiec lub marketingowiec nadal wielu przerasta…

Kolejną codzienną bolączką PR-owców czy marketingowców jest lekceważenie i pomniejszanie ich zasług. Należy w końcu głośno to oznajmić, że specjalista od marketingu nie „przesiaduje” cały dzień w pracy na Facebooku, on w tym momencie pracuje, to też jest jego narzędzie pracy! Niestety, lekceważenie działu marketingu jest czymś normalnym, zwłaszcza przez handlowców, którzy w celu udowodnienia swojej efektywności i przydatności się wyręczają, fakt faktem czytelnymi i logicznymi liczbami. Czym jednak (w ich przekonaniu) może pochwalić się np. specjalista od social mediach – liczbą lajków, udostępnień, followersów? Czy one w ogóle przekładają się na sprzedaż? Gorzej jednak, gdy to handlowcy nie mają czym się pochwalić. Wtedy zawsze znajdują winnego – dział marketingu. O zgrozo! Za mało materiałów promocyjnych, nie jesteśmy znaną marką, konkurencja robi więcej i lepiej – wykrzykują. Pytanie, a co wy zrobiliście, żeby to zmienić?

Przez takie właśnie pojmowanie naszej pracy często cięcia kosztów rozpoczynają się od działu marketingu. Bo przecież marketingowcy ciągle wydają krocie na gadżety. To nieprawda. Dlaczego ktoś chce szukać oszczędności tam, gdzie ich nie ma? Oczywiście inną sprawą jest fakt, że nawet mało poważne rzeczy takie jak długopisy dla wielu mogą kosztować majątek. Ale kto inny jak nie dobry marketingowiec racjonalnie i efektywnie wydaje każdą złotówę firmy? Dba o jej rozsądne rozdysponowanie? A przynajmniej powinien to robić…

PR-owiec czy marketingowiec nie jest oczywiście idealny. Wszystko jednak zależy od dobrego zarządzania i przede wszystkim myślenia. Nie są oni również cudotwórcami. Uwielbiam sytuacje, gdy ktoś stercząc nade mną prosi mnie o szybkie wymyślenie zdania, hasła, nazwy, wpisu itp., a zwłaszcza wtedy, gdy odrywa mnie od pisania informacji prasowej lub artykuły. Często traktuje się marketingowców jako kopalnię pomysłów na zawołanie. Jestem zdania, że dobra idea wymaga przemyślenia. Jasne, że czasami najlepsze rzeczy wymyślane są ad hoc, a nawet przez przypadek, ale nie warto zawsze podchodzić tak do sprawy.

Osoby zajmujące się marketingiem, PR czy reklamą często pracują non-stop. Niektórzy myślą, że  PR-owcy nie mają swojego życia. Nieprawda, po prostu taka jest specyfika tego zawodu. Często pracuje się tutaj po godzinach pracy lub w weekendy. Osoby, które na to się nie godzą – powinny poszukać sobie innego zawodu. A wszyscy, którzy nadal nie rozumieją po co to robimy powinni wiedzieć, że nie tylko dla pieniędzy, ale również z pasji. Często praca staje się naszym hobby, sposobem na życie, któremu poświęcamy więcej niż 8 godzin. Nie wiem, czy ktokolwiek inny, spoza branży jest wstanie to zrozumieć. Dlatego, tym bardziej wkurza mnie, to co napisałam na początku czyli: lekceważenie naszego zawodu i częste niedocenianie naszej pracy.

Dlatego na zawód PR-owca czy specjalisty od marketingu należy spojrzeć nieco szerzej, a nie prostolinijnie i stereotypowo. Pamiętacie memy: Co inni myślą co robię / Co ja naprawdę robię? Są takie prawdziwe…

frabz-PUBLIC-RELATIONS-co-moi-zmajomi-myl-e-robi-co-moi-rodzice-myl-e--6cb1be

Na zakończenie dodam, że dla mnie jest czymś oczywistym, że PR-owcy i marketingowcy są potrzebni. My jesteśmy warci każdej złotówki. Mam nadzieję, że już nikt nigdy nie będzie miał co do tego wątpliwości. Czego życzę Wam jak i sobie.

Pozdrawiam,

PR-owiec

Może Ci się również spodoba