Cholerna #TakaSytuacja!

Zirytowałam się, powiem więcej moja cierpliwość się kończy – po prostu #TakaSytuacja. Czy nie mamy już nic więcej do powiedzenia?

#takasytuacja

Wyobraźmy sobie sobotni leniwy wieczór. Godzina po 21, na stole piwko, w tle gra telewizor, a tu #TakaSytuacja. Wkurzyłam się, gdy po raz kolejny w przerwie na reklamę usłyszałam zwrot: #TakaSytuacja. Musiałam wyrzucić to z siebie. Niestety, padło na mojego narzeczonego, który był najbliżej. Podejrzewam, że nawet nie zwrócił uwagę na reklamę… Początkowo wyraźnie mnie nie słuchał, ale moje oburzenie narastało, zwłaszcza że w jednym bloku reklamowym usłyszałam 2x #TakaSytuacja. To był już wyraźny kraniec mojej cierpliwości. I niestety stało się. Mój monolog nie miał końca. I wiecie, co on na to? – A mi się podoba ta reklama. Ja tu staram się wyjaśnić, dlaczego obecnie panuje moda na ten zwrot, że to wszystko za sprawą Facebooka – uwierzcie mi on nie ma konta na FB! Więc skąd niby miałby wiedzieć, po co reklamodawcy używają zwrotu #TakaSytuacja? Przypadek? No nie. I w tym momencie postanowiłam zorganizować wystąpienie. Ba, gotowa byłam przygotować na ten temat prezentację, niestety moja grupa docelowa – facet po dwóch piwach i lekko zblazowany kot, wyraźnie nie byli zainteresowani dalszym moim gadaniem, ale skoro już zaczęłam mówić (kto by się odważył przerwać nakręconej kobiecie?), to tak mówiłam, mówiłam i mówiłam…

Postanowiłam nie odpuszczać! Stawka była zbyt wysoka, w końcu walczyłam o dobre imię przekazów reklamowych. Tłumaczę – początkowo zwrot ten był dość (trudno mi to wykrztusić) „fajny”, „modny” i jakże często używany na Facebooku. Dobra przyznaję, sama (za sprawą owczego pędu) może dwa razy użyłam tego zwrotu, ale na tym się skończyła moja nieudolna #TakaSytuacja. Wydaje mi się, że obecnie spece od reklamy się zmówili. Powiem więcej, ścigają się, aby w ich reklamach wystąpiła #TakaSytuacja. Niestety, efekty są takie sobie…

Jaka reklama mnie tak poruszyła? Posłuchajcie sami, długo nie trzeba czekać:

No bo przecież to #TakaSytuacja, nie inna, właśnie taka! Ale czy musimy o tym informować już na wstępie? Co nie było gdzie indziej tego wcisnąć? Bez tego zwrotu klient nie zaakceptowałby reklamy? A argumentem za była malejąca już moda na używanie tego przypadkowego zestawienia dwóch słów na Facebooku? A jeśli ktoś nie ma konta na żadnym z portali społecznościowych, to co ominie go #TakaSytuacja? Błagam!

I wtedy, gdy właściciel kota starał się nie patrzeć mi już w oczy i przełączyć na inny kanał, usłyszałam właśnie to:

Dobra przyznaję, że w tej reklamie chodziło o przełamanie wizerunku PZU. I #TakaSytuacja była tu potrzebna. Ale przepraszam, dlaczego to wyszło takie wymuszone? I przyznajcie, że koniecznie musieli tu również wcisnąć modną kurę? O czym oczywiście także poinformowałam moich odbiorców.

Sobotni wieczór, gdy człowiek się nudzi może być naprawdę emocjonujący. Dlatego na zakończenie musiałam pokazać jeszcze to:

Chyba to właśnie w tej reklamie po raz pierwszy się pojawiła @TakaSytuacja? Zdecydowanie powinni tego zabronić!

Po tak długim wystąpieniu oczekiwałam wymiany poglądów, głębokich przemyśleń, a wiecie, co jedynie usłyszałam? – „yhy”. Wydaje mi się, że gdyby mój kot potrafił mówić również by się z tym zgodził… Choć fakt, że przysnął – mówił sam za siebie.

Publika najwyraźniej była zbyt wymagająca. Trzeba było przed wystąpieniem założyć koniecznie niebieską koszulę – może wtedy zbudziłabym większe zainteresowanie?

Po zrozumienie postanowiłam udać się do Was. Wiedziałam, że na Was mogę liczyć. Kto jak to, ale Wy musicie również się zmagać z podobnymi sytuacjami. Bo przecież tak naprawdę to nie jest zwyczajna sytuacja, to #TakaSytuacja. Prawda?

Pozdrawiam

Paulina Baer, PR-owiec

Może Ci się również spodoba