10 zakazanych zwrotów PR-owca

Chcesz, aby dziennikarz, bloger lub ktokolwiek inny zainteresował się Twoją informacją prasową? Poznaj zwroty, których nie wypada pisać w treści maila.

hi-spam1

Codziennie PR-owcy z całego świata wysyłają setki (może tysiące) newsów, informacji prasowych, a jak podejrzewam bardzo niewielka część z nich wychodzi na światło dzienne. Dlaczego? Bo jak wiadomo pierwsze wrażanie możemy zrobić tylko raz, a w przypadku PR-owca wszystko zaczyna się od maila. Dlatego warto uważać na to, co piszemy, jeśli nie chcemy przekreślić szansy na publikację.

Zacznijmy od najgorszego grzechu:

1. „Szanowni Państwo”

Jeżeli pomimo tego, że posiadamy maila z pełnymi danymi, z których możemy wywnioskować do kogo piszemy, nadal nie potrafimy sprecyzować płci odbiorcy – lepiej dajmy sobie spokój z wysyłaniem wiadomości.

Osobiście używam tego zwrotu tylko wtedy, kiedy nie mam wyboru i posiadam ogólnego maila do redakcji. Bardzo nie lubię tak pisać i jeszcze bardziej nie lubię dostawać maile, które się zaczynają od tych słów. Nie rozumiem, dlaczego ktoś zadaje sobie tyle trudu na napisanie informacji prasowej, a nie potrafi znaleźć chwili na sprawdzenie do kogo wysyła maila?

2. „Mam nadzieję, że…”

A ja mam pewność, że to desperacja…

3.  „Szukałem/am w moich kontaktach i …”

Patrz wyżej!

4. „Pomyślałem/am, że…”

I w tym momencie przypominało mi się to zdjęcie:

dog-sorry

5. „Nasz produkt zwiększa przychody i obniża koszty…”

Tak jak każdy inny. Brak konkretów i ogólniki w treści maila czynią informację prasową podobną do tych, które wylądowały wcześniej w koszu.

6. „Aby uzyskać więcej informacji, kliknij na ten link…”

To zły pomysł z tego względu, ponieważ treść maila powinna być na tyle intrygująca, aby odbiorca sam, bez dyktowania – sięgnął do załącznika! W tym przypadku niestety nie sprawdza się wyuczone „skłanianie do działania”.

7. „Lider w swojej branży…”

Tylko branżę ciężko sprecyzować 😉

8. „Z góry dziękuję za publikację”

A dziennikarz z góry, za to dziękuje.

9. „Jeśli masz dodatkowe pytania, proszę nie wahaj się zadzwonić do mnie na…”

I pomyśleć, że ktoś mógłby nie wpaść na to, że w stopce istnieją dane kontaktowe.

10. „Z poważaniem…”

Dość poważnie się zrobiło…

A Was jakie zwroty irytują? Co sądzicie o tych wymienionych? I czy z upływem czasu jest ich mniej, więcej, a może pojawiają się jakieś nowe?

Pozdrawiam,

Paulina Baer (PR-owiec)

Może Ci się również spodoba

  • Lukasz

    Myślę, że popularność wymienionych sformułowań wynika bardzo często z tego, że na stanowiska PR-owe trafiają niestety ludzie z przypadku, nie mający do wykonywania takiej pracy predyspozycji (co dotyczy w polskich realiach wielu stanowisk, od najniższych do najwyższych szczebli). W takiej sytuacji najłatwiej sięgnąć do sprawdzonych rozwiązań, które znajdziemy chyba w każdej służbowej skrzynce mailowej.

    Z drugiej strony wydaje mi się, że wiele zależy od tego, czy poruszamy się w sektorze prywatnym czy budżetówce – już wyobrażam sobie reakcję dyrektora mojej instytucji, gdyby dostał maila rozpoczynającego się od wspomnianego w komentarzu Macieja „Cześć!”. W wielu instytucjach, nawet tych zajmujących się kulturą, panuje zaściankowe myślenie i dominuje wybujałe ego, każdy chce być ważny i oczekuje traktowania się utartymi formułami w stylu „szanowna pani”.

  • Ja z kolei nie trafię silenia się na super formalny styl. Jak już do kogoś piszę, to wiem do kogo i… w końcu z drugiej strony też jest człowiek, z którym można się dogadać, a nie wymieniać sztywną korespondencję wytrawioną ze wszelkich czynników czysto ludzkich – emocji. Dlatego każdą wiadomość zaczynam pisać od „Cześć!”, nawet, jeśli piszę do skrajnie poważnej firmy.

    • PRowiec

      Prawidłowo, choć szczerze nie odważyłabym się do redaktora naczelnego napisać „Cześć”. Ale może czasami warto odejść od przyjętych schematów? Na pewno niekonwencjonalne podejście zawsze przyciąga uwagę. 🙂

  • Slabaja

    To które zwroty powinniśmy używać?

    • PRowiec

      Spersonalizowane powitanie,

      Fascynujące rozwinięcie

      i standardowa stopka kontaktowa.